
Forum nie zastępuje lekarza. Nie traktuj rad jako diagnozy.





Pamiętam jak było ze mną i wtedy dużo bardziej bolało każde usłyszane słowo, a szczególnie od bliskiej osoby, od której raczej spodziewamy się wsparcia, nie przykrych słów 
) ale w konsekwencji okazało się, że wszystkim to wyszło na dobre



) Cieszę się, że sprowokowałam Cię do przemyśleń, oby były owocne i przyniosły dobre rezultaty 
Ja chyba dziś pomieszkam poza własnymi czterema ścianami, więc do miłego wieczorkiem 

Nie jesteś sama, bo my tu jesteśmy. Ja tak do tego podchodzę. Kiedy tu trafiłam, zaraz po operacji w tym samym czasie odchodziła z tego świata moja kuzynka i jedyna przyjaciółka (taka od serca, jak bliźniaczka , dzisiaj mijają 3 mce od jej śmierci) i też czułam się psychicznie okropnie i trudno było się pozbierać i odszukać pozytywy. Ale doszłam do wniosku, że nie jestem całkiem sama i trzeba nauczyć się zyć w nowych realiach i otworzyć się na nowe możliwości. Skoro jest internet i możliwości poznawania ludzi, to trzeba z tego korzystać. I cieszyć się, że takie przyjaźnie też są wartościowe, inne niż te w realu, ale są. 
Dziękuję Diaruniu za te słowa...masz rację i dlatego cieszę się, że znalazłam Wasze forum i mogę powiedzieć na nim o swoich uczuciach, przeżyciach i rozterkach, które mnie dręczą a nikt tak mnie nie wysłucha jak osoba, która przeżyła to samo co ja w tej chwili...teraz czekam na wyniki o których cały czas myślę i boję się zadzwonić do szpitala i zapytać się o nie...ale będę musiała wreszcie to zrobić...jeszcze czekam, bo to jest za krótki okres od wyjścia ze szpitala...



Doda Ci odwagi i przytuli
i niech Ci mocno naładuje akumulatorki, żeby starczyło na czas,


Dziękujemy na wzajem
i już zostawiam Was samych






Bardzo się cieszę, że tak Wam razem dobrze


Bałam się strasznie...zadzwoniłam do szpitala i okazało się, ze mój wynik już jest. Mąż poszedł odebrać mój wynik, a ja siedziałam jak na szpilkach...moje kochane syrenki wszystko jest ok...mąż nie wytrzymał i poszedł się zapytać lekarza prawdopodobnie samego ordynatora...lekarz powiedział ;...proszę uspokoić żonę i powiedzieć, ze wszystko jest ok a teraz tylko wizyta u mojej pani gin. która mnie prowadzi i sama mnie operowała...Cieszę się okropnie i dzielę się z wami tą nowiną oraz chciałabym Wam wszystkim podziękować za wsparcie i za słowa, które miały dla mnie ogromne znaczenie...Chciałabym bardzo z Wami utrzymywać kontakt i wspierać nowe Syrenki, tak jak Wy to robicie...Całuję Was kochane przyjaciółki ,a każdą z Was osobno przytulam do mojego serducha...
Buziaki...

Powrót do Przygotowały się z naszą pomocą
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości