Re: Dzień dobry Wszystkim - Elza13
Witam wszystkie Syrenki! Wreszcie odważyłam się zarejestrować i napisać. Nie wiem tylko czy dobry wątek wybrałam
Mam na imię Ula. Na forum natrafiłam jakiś czas temu kiedy ostatecznie podjęłam decyzję o pożegnaniu się z macicą. Długo dojrzewałam do tego bo przez ponad 2 lata. W tym czasie 4-krotnie miałam wykonywany zabieg oczyszczania, niemalże ciągłą miesiączke z silnymi krwotokami i bólami, wizyty u różnych lekarzy żeby potwierdzić słuszność planowanej operacji, serfowanie po internecie i ważenie wszystkich "za" i "przeciw". Wyniki po zabiegach : macica mięśniakowata, powiększona, endometrium przerośnięte, jakiś polip po drodze. Klamka zapadła kiedy znajomy ginekolog "przestraszył" mnie wizją kolejnego zabiegu w celu posiadania najświeższych wyników hp (ostanie łyżeczkowanie na początku lipca). Operację miałam 16 listopada. Cięcie poprzeczne, usunięta macica z trzonem i jajowodami, usunieta torbiel z jajnika. Fizycznie z dnia na dzień jest lepiej. Licze się z tym, że jeszcze będzie bolało i jestem cierpliwa, bo wiem, że przeszłam poważną operację. Natomiast od 2 dni zupełnie zaczyna "siadać" mi psychika. Jakiś koszmar! Ciągłe pytania czy dobrze zrobiłam? a może trzeba było jeszcze poczekać? A może w ogóle nie decydować się to "przeszłoby" samo?
Wiem, że to dla niektórych może brzmieć mało dojrzale jestem przecież dorosłą, świadomą kobietą, matką dzieciom (3 córki: 24,23 i 12 lat) ale to jest silniejsze ode mnie. Już drugą noc nie spałam... Jutro będę już w domu z dziećmi i mężem, ponieważ zdecydowaliśmy, że te pierwsze dni po szpitalu spędzę w swoim domu rodzinnym, gdzie troskliwie zaopiekowała się mną moja cudowna Mama. Córki i mąż cierpliwie tłumaczą mi, że była to najlepsza decyzja jaką mogłam podjąć (właściwie wspólnie ją podjęliśmy) ale czy na pewno? Zaczynam powoli wariować bo dodatkowo odkrywam jakieś nowe "rewelacje" na temat różnych komplikacji, które moga pojawić się po takiej operacji: problemy z pęcherzem, torbiele jajników, problemy ze współżyciem, przybieranie na wadze... Po prostu boję się... Czy też to przechodziłyście? Jak sobie z tym radziłyście? Gorąco pozdrawiam wszystkie Syrenki i cieszę się, że tu trafiłam bo jesteście skarbnicą wiedzy i cudownych rad.
Mam na imię Ula. Na forum natrafiłam jakiś czas temu kiedy ostatecznie podjęłam decyzję o pożegnaniu się z macicą. Długo dojrzewałam do tego bo przez ponad 2 lata. W tym czasie 4-krotnie miałam wykonywany zabieg oczyszczania, niemalże ciągłą miesiączke z silnymi krwotokami i bólami, wizyty u różnych lekarzy żeby potwierdzić słuszność planowanej operacji, serfowanie po internecie i ważenie wszystkich "za" i "przeciw". Wyniki po zabiegach : macica mięśniakowata, powiększona, endometrium przerośnięte, jakiś polip po drodze. Klamka zapadła kiedy znajomy ginekolog "przestraszył" mnie wizją kolejnego zabiegu w celu posiadania najświeższych wyników hp (ostanie łyżeczkowanie na początku lipca). Operację miałam 16 listopada. Cięcie poprzeczne, usunięta macica z trzonem i jajowodami, usunieta torbiel z jajnika. Fizycznie z dnia na dzień jest lepiej. Licze się z tym, że jeszcze będzie bolało i jestem cierpliwa, bo wiem, że przeszłam poważną operację. Natomiast od 2 dni zupełnie zaczyna "siadać" mi psychika. Jakiś koszmar! Ciągłe pytania czy dobrze zrobiłam? a może trzeba było jeszcze poczekać? A może w ogóle nie decydować się to "przeszłoby" samo?
Wiem, że to dla niektórych może brzmieć mało dojrzale jestem przecież dorosłą, świadomą kobietą, matką dzieciom (3 córki: 24,23 i 12 lat) ale to jest silniejsze ode mnie. Już drugą noc nie spałam... Jutro będę już w domu z dziećmi i mężem, ponieważ zdecydowaliśmy, że te pierwsze dni po szpitalu spędzę w swoim domu rodzinnym, gdzie troskliwie zaopiekowała się mną moja cudowna Mama. Córki i mąż cierpliwie tłumaczą mi, że była to najlepsza decyzja jaką mogłam podjąć (właściwie wspólnie ją podjęliśmy) ale czy na pewno? Zaczynam powoli wariować bo dodatkowo odkrywam jakieś nowe "rewelacje" na temat różnych komplikacji, które moga pojawić się po takiej operacji: problemy z pęcherzem, torbiele jajników, problemy ze współżyciem, przybieranie na wadze... Po prostu boję się... Czy też to przechodziłyście? Jak sobie z tym radziłyście? Gorąco pozdrawiam wszystkie Syrenki i cieszę się, że tu trafiłam bo jesteście skarbnicą wiedzy i cudownych rad.
Witam Cię tu serdecznie. Ja jeszcze przed operacją więc nic mi nie wiadomo na temat siadania psychiki po. Ale mogę Ci powiedzieć, z tego co czytam, że nie jesteś jedyną z takimi myślami, z wątpliwościami. Nie upadaj na duchu, nie dręcz się myślami czy dobrze zrobiłaś, to już się stało więc teraz trzeba się skupić na tym jak się zregenerować, wrócić do zdrowia. Nie wesoły był Twój stan więc pewno trochę czasu zajmie Ci rekonwalescencja.Natomiast jak poczujesz się lepiej to dopiero docenisz jak fajnie żyć bez ciągłego kłopotania się miesiączkami, krwotokami, anemią itd Trzymam kciuki za Twój szybki powrót do kondycji
, ale ile radości 

dziewczyny Cię tu pięknie ugoscily widzę
a teraz ja podaję to dalej
i trzymam kciuki za dobre wyniki