Laparoskopowa histerektomia trzonu macicy - Narika
Witam się ze wszystkimi, dołączyłam do grona Syrenek. Mam 48 lat. Z mieśniakami zmagałam się od 2010 roku. Wtedy miałam pierwszą histeroskopię. Po 2 latach "gad" się odnowił. W 2012 roku 2 histeroskopia. Po kolejnych 2 latach znów miałam mieśniaka ok. 3cm. Stosowałam antykoncepcję i to trochę spowolniło jego wzrost, comiesięczne krwawienia były znośne i liczyłam na to, że przetrzymam do menopauzy. Kilka miesięcy temu krwawienia zaczęły być coraz obfitsze chociaż nadal poziom hemoglobiny miałam na poziomie blisko 14. Na początku tego roku zaczęłam plamić niemal cały czas, krwawienia w przerwach pigułek były koszmarne, a w marcu okazało się, że mięśniak ma już ponad 6 cm i pojawił się kolejny. Zdecydowałam się na laparoskopową amputację trzonu z pozostawieniem jajników i szyjki. Operację miałam we wtorek 16 kwietnia rano. Całe popołudnie praktycznie przespałam, przestałam drzemać wieczorem. O godz. 22 usunięto mi cewnik i kazano wstać i pochodzić. W środę rano (dobę po zabiegu) wzięłam prysznic, dostałam śniadanie, kroplówkę z elektrolitami i w południe zostałam wypisana do domu. Zalecono mi dużo ruchu, mało leżenia i unikanie siedzenia. Przez 28 dni mam robić sobie zastrzyki - Fragmin. Dostałam miesiąc zwolnienia z pracy. I tyle. W dniu wypisu bardzo bolały mnie plecy, ramiona i kark, ból był bardziej uciążliwy niż dolegliwości stricte pooperacyjne, ale już wczoraj było lepiej, dziś już ok. Jestem 3 dni po zabiegu, bardzo dużo chodzę albo spędzam w pozycji półleżącej, śpię na brzuchu i aż się boję 😊 że tak dobrze się czuję. Lekko bolą mnie (przy kaszlnięciu, kichnięcie czy wstawaniu) tylko miejsca ran w powłoce brzusznej i odczuwam jeszcze "nagazowanie" w jelitach. Akurat to to sama sobie zafundowałam, bo zupełnie bezmyślnie nie zastosowałam żadnej diety, jem wszystko tak jak przed operacją. Niczego nie podnoszę, po nic nie sięgam do góry, nie schylam się i staram się żeby niczego nie zepsuć, bo jest super jak na 3 dobę po takiej operacji. Mam nadzieję, że już nic się nie pogorszy, bo na razie jestem przeszczęśliwa. Zobaczymy jak będą mijały kolejne dni. Pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkiego naj... wszystkim Syrenkom. Gdyby ktoś miał pytania to chętnie odpowiem.


. Super, że jesteś przeszczęśliwa

oraz pięknych i radosnych świąt życzę
) . Dużo chodzę tzn. przemieszczam się powoli z rozwagą, wszystko robię o połowę wolniej niż zwykle i ze świadomością każdej czynności. Wiem co ryzykuję pomimo mojego hurra optymizmu. Czuję się super i bardzo nie chciałabym niczego zepsuć. Napewno ogromne znaczenie ma to, że miałam laparoskopię no i zabieg dosyć jednak oszczędny (tylko trzon macicy). Ból tych moich trzech dziurek w brzuchu to nic w porównaniu z bólem rany po tradycyjnym cięciu. Trzy ostatnie lata zwlekałam z zabiegiem, bo zawsze była mowa o normalnym cięciu, a oprócz następstw usunięcia narządu właśnie tego bardzo się bałam, mój lekarz nic nie wspominał o możliwości laparoskopii. Dopiero teraz kiedy zmieniłam lekarza ten powiedział, że można przeprowadzić zabieg tą łagodniejszą metodą. Poza tym nie mam pod opieką małych dzieci ani nikogo kto wymagałoby mojej obsługi, mogę skupić się wyłącznie na dbaniu o siebie. Podziwiam wszystkie z Was, które po swoich zabiegach siłą rzeczy musiały szybciej wrócić do codziennych czynności. Podzieliłam się swoją radością na czas obecny, co będzie dalej, nie wiem. Z tyłu głowy nadal odczuwam lęk czy nic się nie obsunie, nie poluzuje, czy pęcherz nie zrobi psikusa, czy nie będę odczuwała konsekwencji, czy pozostałe narządy ułożą się właściwie, dotąd żyłam aktywnie i chciałabym móc do takiego życia powrócić, no i jak będzie wyglądał nasz seks
Na szczęście nie byłam "przywiązana" do swojej macicy a po tym jak gościnnie, z uporem maniaka, przyjmowała dzikiego lokatora, a ten sobie jeszcze kumpla sprowadził, rozstałam się z nią bez żalu. Z tej strony więc raczej nie grozi mi jakiś psychiczny dyskomfort. Muszę się tylko pilnować fizycznie


A to fajnie, ja kocham chodzić do fryzjera:) Zazdraszczam frajdy. Tylko nie szalej z ruszaniem się i robieniem wielu rzeczy w tym wolnym czasie Nariko:)