Kriana, maria, ewikaa, małgosiek, i pozostałe zaglądające tu Syrenki, dziękuję za obecność i miłe słowa.
Dziś miałam rezonans miednicy mniejszej. Ten, który miałam mieć już dwa tygodnie temu, ale kaszel go uniemożliwił. Nafaszerowana hamującym kaszel Acodinem, którego tak naprawdę nie powinnam brać, przetrwałam badanie trwające półtorej godziny. A potem kaszel wrócił. Co prawda jest lekka poprawa, ale nie wiem, czy to zasługa zastrzyków, czy już sam odpuszcza. Oczy też już mam w 3/4 białe, ale że nadal pobolewa mnie gardło, mam chrypę i momentami tracę głos (z wysiłku spowodowanego kaszlem, nie z infekcji), poszłam dziś po kolejne zwolnienie. Moja lekarka rodzinna jest na urlopie, więc z pewnymi oporami, ale przyjęła mnie inna. Najpierw marudziła, ale jak jej pokazałam skrót mojej historii choroby i zdjęcie z zupełnie zalanymi krwią białkami oczu, spuściła z tonu i dała mi zwolnienie do końca miesiąca, czyli tego tygodnia. W piątek kontrola u mojej lekarki rodzinnej. Na wynik rezonansu muszę poczekać.


Anetko podziwiam Cię ze,wytrzymalas tyle czasu na tym rezonansie.Z całego serca życzę dobrych wyników a przede wszystkim żeby w końcu ten męczący kaszel Cię opuścił.Pozdrawiam i ściskam.


ale bez tej najgorszej diagnozy, więc bądźmy dobrej myśli
