Strona 1 z 2

kokolina - usunięcie mięśniakowatej macicy-uczulenie na szwy

PostNapisane: 10 paź 2016, o 18:50
przez kokolina
Otóz jak w tytule, czekam na operację. Mam termin zgłoszenia się do szpitala równo za dwa tygodnie tj. 24.10.2016, a operacja ma być 25, w dniu następnym. Na razie "czytam" forum i kompletuję niezbędne akcesoria do szpitala. Z powodu powiększonej macicy, mam mieć operację "brzuszna" za pomocą ciecia poprzecznego. Wiem, że operacja jest konieczna, miałam już łyżeczkowanie, ale bez sukcesu. Mięśniaki są duże i nadal rosną. Na razie zrobiłam wszystkie badania, no i pewnie jak każda kobita w tej sytuacji bardzo się boję. Żyję, pracuję i mieszkam na śląsku.

Re: kokolina - usunięcie mięśniakowatej macicy

PostNapisane: 10 paź 2016, o 21:12
przez Magda_gdansk
Witaj kokolina :) Będziesz miała operację prawie równo 3 m-ce po mojej. U mnie wszystko dobrze, choć też się bałam - lekarz, który mnie operował, tłumaczył mi przed operacją, że ma na celu moje uzdrowienie. Pozbyłam się mocnej anemii i uciskającej coraz bardziej na inne narządy tkanki, nie mam już obfitych, utrudniających życie miesiączek, na razie widzę same plusy :) Czytaj więc ile trzeba, co mądre, doświadczone kobiety piszą, jest tu tyle sympatycznych i służących wiedzą i wsparciem Syrenek, dzięki temu będziesz czuła się raźniej i pewniej. Pozdrawiam serdecznie :)

Re: kokolina - usunięcie mięśniakowatej macicy

PostNapisane: 10 paź 2016, o 21:28
przez basia65
Witaj Kokolino w naszym gronie :ymhug: czytaj, a na pewno bardzo dobrze przygotujesz się do operacji :-bd a Ślązaczek jest tutaj dość sporo, na pewno któraś się niedługo odezwie, pozdrawiam i życzę dużo zdrowia :ymhug:

Re: kokolina - usunięcie mięśniakowatej macicy

PostNapisane: 11 paź 2016, o 06:42
przez ewikaa
witam cię Kokolino :) musisz się czymś zająć ,żeby na razie nie myśleć za dużo o operacji ,ale dasz radę ,z naszą pomocą będzie ci łatwiej przez to przejść . :)

Re: kokolina - usunięcie mięśniakowatej macicy

PostNapisane: 11 paź 2016, o 13:59
przez maria
Witaj Kokolino też jestem z Śląska, że się boisz to normalne każda z Nas się bała, ale będzie dobrze najgorsze są pierwsze dni a póżniej już z górki trzymaj się buziaczki Maria :x

Re: kokolina - usunięcie mięśniakowatej macicy

PostNapisane: 12 paź 2016, o 20:38
przez kokolina
Byłam dzisiaj jeszcze u gin na ostatniej, przedoperacyjnej kontroli, usg no i wykonany miałam posiew. Lekarz jest dobrej myśli, jednak tam z tyłu jest stres. Jako że muszę zostawić na jakiś czas zajęcia zawodowe, to teraz musze troche nadrobic, żeby osoba mnie zastepująca dałą rade. Tak więc czasu wolnego mam niewiele, ale może to i dobrze. A Wasze wsparcie mile widziane. Dzieki za miłe przywitanie. W weekend jeszcze sobie fryzjera załatwie, bo później pewnikiem trzeba będzie na takie przyjemności troche poczekac. Rodzinę mam kochającą, tak, że i z ich strony wsparcie mam :)

Re: kokolina - usunięcie mięśniakowatej macicy

PostNapisane: 12 paź 2016, o 23:15
przez olikkk
Kokolino miło mi Cię powitać w naszym gronie :kolobok_give_rose:
Widzę, że przezornie przygotowujesz się do operacji na wszystkich frontach ;) i bardzo dobrze :kolobok_good:
Gratuluję fajnej rodzinki :-bd
Cieszę się, że mamy tu kolejna ślązaczkę :D
Następne syrenkowe śląskie spotkanie może będzie jeszcze liczniejsze :-bd
Od razu na nie zapraszam w imieniu tutejszych Syrenek :kolobok_curtsey:
Trzymaj się dzielnie :x

Re: kokolina - usunięcie mięśniakowatej macicy

PostNapisane: 16 paź 2016, o 16:41
przez kokolina
Już odliczanie trwa, jeszcze tydzień do godziny - zero....

Re: kokolina - usunięcie mięśniakowatej macicy

PostNapisane: 19 paź 2016, o 13:30
przez Marzenka
Witaj Kokolino :ymhug:
Bardzo dobrze,ze zajmujesz sie praca.a stres i tak troche nas dopada,ale dalysmy wszystkie rade i Ty tez przejdziesz przez to =((

Re: kokolina - usunięcie mięśniakowatej macicy

PostNapisane: 22 paź 2016, o 16:39
przez eli-50
Witaj Kokolino :ymhug:
Przy wsparciu Takiej rodziny i Syrenkowa przejdziesz przez to łatwiej. POWODZENIA %%- %%- %%- :-*

Re: kokolina - usunięcie mięśniakowatej macicy

PostNapisane: 23 paź 2016, o 16:49
przez kokolina
To już jutro, czas się pakować....

Re: kokolina - usunięcie mięśniakowatej macicy

PostNapisane: 23 paź 2016, o 17:34
przez kolka43
Witaj Kokolino. Trzymaj się mocno.Wszystkie jesteśmy z Tobą. %%- %%- %%- %%- .

Re: kokolina - usunięcie mięśniakowatej macicy

PostNapisane: 23 paź 2016, o 18:29
przez Ewa01
Trzymaj się wszystko będzie dobrze %%- %%- %%- %%- :ymhug: :ymhug: :ymhug:

Re: kokolina - usunięcie mięśniakowatej macicy

PostNapisane: 23 paź 2016, o 20:15
przez Magda_gdansk
Trzymam kciuki, bądź dobrej myśli i zaglądaj na forum w razie czego :) Pozdrawiam serdecznie :)

Re: kokolina - usunięcie mięśniakowatej macicy

PostNapisane: 12 lis 2016, o 14:04
przez kokolina
Dziekuję za wsparcie, już jestem po operacji. W czwartek zostałam dopiero wypisana ze szpitala do domku. Troche komplikacji było i musiałam prawie trzy tygodnie leżakować w szpitalu.

Re: kokolina - usunięcie mięśniakowatej macicy

PostNapisane: 12 lis 2016, o 19:30
przez ismena
napisz kochana coś więcej, trzy tygodnie w szpitalu to bardzo długo, co się działo? jak się teraz czujesz?

pozdrawiam serdecznie i zycze duzo zdrówka :ymhug: :ymhug:

Re: kokolina - usunięcie mięśniakowatej macicy

PostNapisane: 12 lis 2016, o 20:48
przez basia65
Kokolino trzy tygodnie w szpitalu, to długo. Myślę jed, że to było konieczne i że w dobrej kondycji wypisali Cię do domu. Nabieraj powoli sił i odpoczywaj, uważaj na siebie i przede wszystkim nie dźwigaj. Pozdrawiam i życzę zdrowia. :ymhug: :x :-*

Re: kokolina - usunięcie mięśniakowatej macicy

PostNapisane: 14 lis 2016, o 11:31
przez olikkk
Witam Cię Kokolino już z domciu :ymhug:
Trochę mnie przestraszyłaś tym wydłużonym pobytem w szpitalu i komplikacjami =((
Mam nadzieję, że już sytuacjia opanowaną :ympray: a jak nabierzesz sił, napiszesz nam co poszło nie tak :-\
Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie i życzę, żeby już nic nie stanęło na drodze do Twojego szybkiego powrotu do zdrowia :-*
Wypoczywaj i zapominaj o najgorszym :kolobok_give_heart2:

Re: kokolina - usunięcie mięśniakowatej macicy

PostNapisane: 14 lis 2016, o 12:06
przez kokolina
Otóz trochę przygód było.Przygotowania do operacji przebiegały bez zakłóceń, wszelkie konsultacje lekarskie tez niczego nie wykazały. Jedynie dzień przed operacja podano mi dożylnie potas, bo według badań było go trochę za mało. Operacja zakończona sukcesem, wyniki hp też oki. Dwie godziny po zakończeniu operacji miałam ciśnienie 80/60 a puls dobił do 170/min. No i się zaczęło. Lekarze biegali, bo nie mogli mi nic podać na obniżenie ciśnienia a puls szalał. Ściągneli jeszcze anestezjologa i kardiologa, robione było ekg, ponowne badania krwi itd. Wiele z tego nie pamiętam, dostałam kroplówkę z jakąś mieszanką i sytuacja zaczęła się uspokajać. Wszystko wróciło do normy po gdzieś nastepnych dwóch godzinach jesli chodzi o ciśnienie i puls, jednak twarz, ręce miałam opuchnięte i zaczeła sie pojawiać wysypka na twarzy i rekach. Lekarze nie byli w stanie stwierdzić czy to przyczyna podania potasu czy czynników narkozy. Bo środki przeciwbólowe podane dozylnie już kiedyś dostawałam przy zabiegu dentystycznym i nic mi nie było. Cały czas byłam podłączona do aparatury monitorującej, ciśnienie miałam na granicy 150/80 puls 100, gdzie ja mam normalnie niskie ciśnienie gdzieś 115/75 a puls w granicach 70-80. po dwóch dobach stan już był stabilny, czułam się dobrze, wszelkie dolegliwości powoli zaczeły sie normować Fizycznie z dnia na dzień czułam sie silniejsza no i bardziej sprawna. Miałam wychodzić do domku po tygodniu. Ostatniej nocy przed wyjściem obudziłam się w nocy cała zalana, jak szłam do toalety to zostawiłam ścieżkę.... No i ponowna akcja. Okazało się że mam znaczny wyciek w dolnej części rany płynu surowiczno-krwistego. Dosłownie lało mi się po nogach. Pobrano wymazy, podano wstępnie osłonowo antybiotyk. Okazało się że mam uczulenie na szwy wewnętrzne i wyhodowały sie jeszcze jakieś bakterie. Na podstawie antybiogramu podano mi inny antybiotyk celowy dożynie i zewnętrznie. I tak zeszło na prawie trzy tygodnie. A po dwóch tygodniach nie potrzebowałam już środków przeciwbólowych i nie miałam temperatury. Teraz jest już w porządku, ale po tych wszystkich atrakcjach jestem dosyć osłabiona. powoli się regeneruje , a puls i ciśnienie mam już swoje, czyli tak jak zawsze niskie, Jak już będę silniejsza muszę sie przebadać kardiologicznie czy coś może ukrytego sie nie pokazało.

Re: kokolina - usunięcie mięśniakowatej macicy

PostNapisane: 14 lis 2016, o 12:13
przez vika45
o ja, ale przygody. A ja myślałam,że ja jestem pokręcona ;) Miałam też wyciek z rany-po operacji kręgosłupa szyjnego ale u mnie zakończyło się operacyjnym czyszczeniem rany. w ciągu pięciu dni dwie narkozy.Może i mnie nie lubiły wtedy szwy?? Na tyle operacji co przeszłam tylko raz miałam taki incydent :)
Dobrze,że w domku jesteś, właściwie najgorszy okres miałaś obsługę szpitalną i nie ciągnęło Cię do szaleństw domowych. Nabieraj sił :x