Witam serdecznie wszystkie Syrenki

. Jestem tu nowa i dopiero się wprawiam w poruszaniu po Syrenkowie. Zaglądam do forum już od kilku miesięcy i wreszcie postanowiłam się ujawnić

. Znalazłam to forum przypadkowo, chociaż mówią że w życiu nie ma przypadków

. Z paniki przed operacją zaczęłam szukać w internecie informacji o operacji i jej skutkach. I tak trafiłam na Syrenkowo, a jak już weszłam to przepadłam na całego

. To forum to naprawdę kopalnia wiedzy i bogactwo doświadczeń. Jesteście wszystkie niesamowite, cudowne, kochane i silne kobietki

. Najbardziej mnie urzekła Wasza gościnność, empatia, chęć pomagania i otwartość na każdą nową Syrenkę, którą zajmujecie się z bezinteresowną miłością i troską

. Dziękuję że jesteście

. Jestem już (albo dopiero) 5 tygodni po operacji usunięcia macicy, szyjki i jajowodów. Przez wiele lat walczyłam z przewlekłym zapaleniem szyjki macicy. Co pół roku lądowałam na fotelu z lękiem jaki będzie wynik cytologii i kolposkopii. A cytologia dosłownie skakała, za każdym razem inna. Potem żeby nie było nudno pojawił się mięśniak rosnący na zewnątrz macicy, ale niestety szybkorosnący. Zgniatał wszystko co napotkał na swojej drodze i tak się rozpanoszył, że zajmował całe wnętrze brzucha, oczywiście powiększając mi jego obwód i sprawiając ból. No i zapadła decyzja, że trzeba wreszcie zrobić z tym porządek. Ginekolog wyjaśnił mi rzeczowo i na spokojnie co i jak i możliwe skutki. Na początku był lęk, strach, panika, nerwy, płacz i nieprzespane noce. Najbardziej bałam się, że mi rozetną brzuch, bo z racji mojego giganta tylko tak można było przeprowadzić operację. Uspokajało mnie zaglądanie do Syrenkowa i czytanie Waszych historii. Z Wami spakowałam torbę do szpitala i zapoznałam się z tym co powinnam wiedzieć przed i po. Operacja odbyła się bez komplikacji. Miałam znieczulenie w kręgosłup. Po operacji wiadomo cewnik i dren, ale cewnik nie sprawiał mi bólu, gdyż założyli mi go jak już spałam, potem go w ogóle nie czułam i wyjęli bardzo delikatnie. Z drenu sączyło się dosyć dużo. Wyjęli mi te wszystkie akcesoria pooperacyjne następnego dnia i odkleili opatrunki. Nie miałam szwów zewnętrznych, więc ominęło mnie ich zdejmowanie. Mam szew rozpuszczalny. Następnie przykleili mi nowy opatrunek i normalnie mogłam założyć swoją bieliznę i z tym plastrem mogłam się myć. No i mogłam już dreptać. Od początku chodzenie nie sprawiało mi żadnego problemu i codziennie spaceruję, oczywiście powoli i roztropnie. Pęcherz i jelita też pracują prawidłowo czyli jak przed szpitalem, ale po szpitalu stosuję dietę lekkostrawną i niewzdymającą. W domu mam możliwość odpoczywania i powolnego dochodzenia do siebie

, gdyż moi domownicy nie pozwalają mi nic robić, mam za dobrze. Trochę mi się już nudzi no i jestem babka z kategorii Zosia samosia i perfekcyjna pani domu co to uważa, że sama wszystko najlepiej. A na Święta wyjeżdżamy, więc nie ma szału przygotowań. Domownicy ogarniają sprzątania a mi każą odpoczywać, spacerować i goić się

. Ale było by za dobrze, gdyby nie było żadnych dolegliwości. Od początku powrotu ze szpitala trudno mi się siedzi. Boli mnie mięsień brzucha i brzuch w środku na dole. Byłam na kontroli u operatora 4 tygodnie po operacji. Zbadał mnie i powiedział, że wszystko jest dobrze, nie ma powodów do obaw, goję się prawidłowo. I powiedział, że nie wolno mi nic dźwigać, podnosić i się schylać do końca stycznia czyli te przepisowe 3 miesiące. No to mój mąż się przejął i chucha i dmucha na mnie i pilnuje. Wszystko robię powoli, nie mam do siebie cierpliwości i wszystko co chwycę wydaje się teraz takie ciężkie. Psychicznie czuję się dobrze, ale fizycznie tak jakoś słabo. Czy Wy też tak długo dochodziłyście do siebie? Czy któraś z Was też się męczyła gdy siedziała? I jak długo to trwało? Kiedy byłyście w stanie już tak samodzielnie ogarnąć dom, nie chodzi mi o ekstremalne wyczyny typu okna, ale o normalne gotowanie, sprzątanie, pranie itp? Nie żebym narzekała, bo mój mąż dobrze gotuje, ale mnie już ciągnie do mieszania w garach i latania mopem po domu

. Aha i ponoć musi mi wypaść szew z pochwy

. Nie kumam szyli od środka brzucha a wypadnie dołem. Jak to u Was wyglądało? To tak w całości czy po kawałku? Ojejciu ale się rozpisałam. Przepraszam, ale chyba potrzebowałam się wygadać jak kobieta przed kobietą. Dziękuję za cierpliwość i ściskam serdecznie każdą Syrenkę

.