. Dziękuję za przyjęcie
.Ja starałam się wyczerpać wszystkie możliwe metody leczenia, ale patrząc z perspektywy 1,5 roku jestem u punktu wyjścia ( +8kg po proverze). W przyszłym tygodniu mam już termin zabiegu operacyjnego ( pomyślnie przeszłam badania ogólne i kwalifikację anestezjologiczną) . Zabieg operacyjny ( jak mi uprzejmie pani anestezjolog zwróciła uwagę na "operacyjny" po moim zdziwieniu " że intubacja") mam mieć za pomocą laparoskopu, ale wszystko może się zmienić w tzw trakcie . Do brzegu - nie znajduję jednak informacji jak to jest z tym wypadaniem szyjki . Pytam dlatego , że pamiętam iż moja ŚP mama miała koszmarne przeżycia właśnie z wypadaniem. Zakładała jakieś krążki, które powodowały stany zapalne i dyskomfort . Byłam wtedy podlotkiem i nie rozmawiało się jak dziś z rodzicami otwarcie na "takie " tematy. Zatem jak to jest ? Czy obecna wiedza i możliwości pozwalają na komfortowe życie z (brzydko to brzmi bardzo) kikutem ?
Z góry dziękuję za wszystkie odpowiedzi w temacie.



