Nigdy przed operacją nie miałam problemów z pęcherzem. Operacja była w lutym, w kwietniu pierwszy raz w życiu coli w posiewie - wzięłam 2x Monural i przeszło bez powikłań.
Po 3 mies znowu krew przy sikaniu - wzięłam znowu Monural 1x, ale nie przeszło. Poszłam do gin, okazało się, że jest zapalanie pochwy- globulki na wylecznie.
Po tyg nie przeszło, kolejny gin przepisał mi Cipronex i globulki inne. Ten Cipronex ledwo przeżyłam, a ból okropny wzgórka łonowego i cewki pozostał. Budzę się w nocy i wyję z bólu, w dzien nie jest lepiej. Posiew - czysty, na usg nic nie widać, urolog przepisał mi Betmiga i Aminotryptyline (psychotrop). Cała się trzęsę z nerwów, czuję szumy w uszach, boję się, że już nigdy z domu nie wyjdę. Co myślicie? Czy to może być uszkodzenie nerwów przy operacji lub miednica się obniżyła i coś uciska na jakiś nerw? Żyć mi się nie che, bo z tym nie da rady żyć

